Niewolnictwo XXI wieku

Niewolnictwo to stan, w którym człowiek poddany jest najwyższemu z możliwych stadiów stosunku zależności względem drugiego człowieka. Pojęcie to, nierozerwalnie związane jest z prawem własności, które w “cywilizowanym” świecie utożsamiamy z rzeczami ruchomymi bądź nieruchomymi. W rozwiniętych społeczeństwach zachodnich, użycie terminu własności w odniesieniu do bytu ludzkiego, nie tylko przychodzi z trudem, ale uważane jest wręcz za niemieszczące się w ogólnie przyjętej świadomości znaczeniowej. Myśl, że jeden człowiek, mógłby znaleźć się w takim stanie egzystencji, w którym byłby zależny w stopniu absolutnym od innego człowieka wedle jego uznania, nie wyłączając możliwości pozbawienia życia, jest powszechnie uważana za nieprzystającą do norm ustanowionych w społeczeństwie naszego kręgu kulturowego. 

O historii niewolnictwa

Czym jednak w rzeczywistości jest niewolnictwo, jak rozumiane było dawniej, a jak rozumiemy je dzisiaj, postaram się w niniejszym tekście rozważyć i być może zrewidować generalny pogląd na rozumienie terminu, który w XXI wieku budzi, zrozumiałą wszak  
i uzasadnioną, grozę i wstręt u przeciętnego obywatela. 

Zjawisko niewolnictwa przybierało rozmaite formy na przestrzeni dziejów.  W starożytnym Rzymie niewolnictwo było wręcz instytucją, trwale zakorzenioną w prawie rzymskim, które skądinąd stanowi, obok greckiej filozofii i etyki chrześcijańskiej, podstawę cywilizacji łacińskiej, na gruncie której wzrastały i rozwijały się przez stulecia społeczeństwa tak zwanego Zachodu. 

Starożytny Rzym powszechnie rozpoznawał instytucję niewolnictwa. W znacznym stopniu przyczyniły się do tego liczne podboje ludów mniej cywilizowanych. W świecie starożytnym niewolnictwo było naturalna konsekwencją wojen, jednak w Rzymie stało się ważną częścią systemu prawnego obowiązującego zarówno w Republice jak i w Cesarstwie. Człowiek mógł zostać niewolnikiem także z innych powodów niż wojna; mógł się nim urodzić, zostać złapanym przez handlarzy niewolników, popaść w niewolę za długi, a także zostać sprzedanym przez własną rodzinę. Powszechna akceptacja niewolnictwa  w starożytnym Rzymie doprowadzała do sytuacji trudnych do wyobrażenia współczesnym. Społeczne przyzwolenie na sprzedaż dzieci w niewolę przez ojca, w celu poprawienia własnego stanu posiadania nie tylko nie dziwiło, ale wręcz nie budziło zgorszenia. Niewolnictwo rozwinęło się w Rzymie do tego stopnia, że ludzie traktowani byli jak towar  
i masowo sprzedawani na rynku.  

Należy jednak zauważyć, że mimo powszechności niewolnictwa w starożytnym Rzymie i prawnego zrównania ludzi z rzeczami, dość częstym zjawiskiem, w szczególności wśród bogatych rodów rzymskich, było traktowanie swoich niewolników jako członków rodziny, którym właściciele budowali nawet grobowce po śmierci. Niewolnicy, którzy trafiali do takich rodzin, mogli liczyć na znacznie lepsze życie i wyższy status społeczny, niż sami byliby w stanie osiągnąć. 

Zgoła inaczej pojmowane było niewolnictwo w tak zwanych wiekach średnich. Społeczności zbudowane na systemie feudalnym korzystały z niewolnictwa w stopniu zdecydowanie mniejszym niż Imperium Rzymskie. Choć niewolnictwo w średniowieczu występowało, liczba niewolników dynamicznie malała. Należałoby się jednak zastanowić, czym od niewolnictwa w klasycznym rozumieniu różniło się, powszechne w średniowieczu poddaństwo, czy nawet wasalizm.  

Pozwalając sobie na dygresję, zwrócę w tym momencie uwagę na zasygnalizowany już wcześniej aspekt cywilizacyjny. O ile starożytny Rzym wniósł do cywilizacji łacińskiej system prawny (ze szczególnym uwzględnieniem prawa cywilnego, a więc i tego regulującego stosunki niewolnicze), o tyle wieki średnie, to już dominacja Chrześcijaństwa  i systemu moralnego wywiedzionego z nauki Kościoła. Co nie oznacza oczywiście, że system norm prawa rzymskiego został nagle wyrzucony ze świadomości i instytucji społecznych. Niemniej, moralność chrześcijańska, przynajmniej deklaratywnie, była w retoryce ówczesnych hierarchów i możnowładców dalece bardziej obecna, niż skomplikowane prawo rzymskie. Szczególnie więc pojęcie niewolnictwa, które raczej nie idzie w parze  z nauczaniem Chrystusa (choć należy pamiętać, że zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie występuje jako zjawisko normalne i powszechne), musiało ustąpić miejsca instytucjom zdecydowanie bardziej przystającym chrześcijańskiej wizji świata, jak chociażby poddaństwo.  

Nie oznacza to jednak, że niewolnictwo w średniowieczu zniknęło. Przybrało jednak formy bardziej przystosowane (choć często tylko z nazwy i umocowania prawnego) do nowego, chrześcijańskiego świata i jego zestawu wartości. System feudalny wytworzył liczne zależności jednych ludzi od drugich. Rozszerzona drabina społeczna, niemal na każdym ze swoich szczebli, zawierała elementy poddaństwa. Najniższe warstwy, z racji obniżonych zdolności do obrony i walki o swoje prawa oraz obniżonej świadomości społecznej, były najbardziej wystawione na dolegliwości systemu poddańczego. Chłopi byli więc bliżsi niewolnikom rzymskim, mimo iż formalnie mogli pozostawać wolni. Niejednokrotnie ich sytuacja życiowa była znacznie gorsza niż wielu rzymskich niewolników. 

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię jaką jest relacja pomiędzy formalną zależnością od drugiego człowieka, a poziomem życia, czy nawet statusem społecznym. Jak już zdążyliśmy zauważyć, podległość, nawet ta w najwyższej formie zrównania człowieka z rzeczą, nie zawsze wiązała się ze złym stanem bytowania, czy jakbyśmy dzisiaj powiedzieli z niehumanitarnym traktowaniem. Niewolnik w starożytnym Rzymie, czy służący dworu szlacheckiego w wiekach późniejszych, miał niejednokrotnie szanse na lepsze życie, niż to, które wiódłby, gdyby pozbawiono go stanu zależności. Najniższe warstwy społeczne były w znacznej mierze skazane na ubóstwo, zaś ich przedstawiciele trafiający do bogatych właścicieli ziemskich, rodzin arystokratycznych, mogli niejednokrotnie swój los poprawić, nawet za cenę uprzedmiotowienia. Taki stan rzeczy, w połączeniu z niskim poczuciem samoświadomości i tożsamości, wytworzył zjawisko, polegające na rezygnowaniu przez ludzi z wolności, godności, na rzecz poprawy poziomu życia. Zjawisko to niestety funkcjonuje po dziś dzień, o czym później. 

Wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi i rozwojem kolonializmu, niewolnictwo, które w Europie zredukowało się głównie do pańszczyzny, przeżyło swego rodzaju odrodzenie. Dynamiczny rozwój cywilizacji europejskiej, który umożliwił Europie podbój niemal całego świata, wykształcił w Europejczykach przekonanie (w szczególności wśród najwyższych warstw społecznych) o wyższości nad innymi, słabiej rozwiniętymi kulturami. Wyrazem tego, w najpodlejszej formie, było zniewolenie ludów afrykańskich i ich “import” do Ameryki Północnej w formie niewolnej siły roboczej. Wtedy to z pojęciem niewolnictwa związało się pojęcie rasizmu. Twórcy systemu niewolniczego Ameryki, ci którzy w nim uczestniczyli oraz ci, którzy na niego zezwalali, w znakomitej większości godzili się nań, ponieważ uważali, że człowiek o innym kolorze skóry, jako mniej rozwinięty cywilizacyjnie, jest człowiekiem niższej kategorii. Ten sposób myślenia doprowadził do głębokiego przekonania kolonizatorów, i mieszkańców Ameryki, że zniewolenie czarnoskórych mieszkańców Afryki nie jest niczym złym. To poczucie wyższości białego człowieka, wynikające ze znaczenie wyższego stopnia rozwoju cywilizacyjnego, i niestety często wyrażane w postaci traktowania niewolników w nieludzki sposób, odcisnęło poważne piętno na późniejszej historii świata, relacjach między rasami, a także na długie lata sprowadziło dyskusje i rozważania nad niewolnictwem praktycznie do tego jednego zjawiska – niewolnictwa czarnych w Ameryce. Skala tego zjawiska urosła do takich rozmiarów, że dziś powszechne kojarzenie niewolnictwa wiąże się z pojęciami rasizmu i dyskryminacji, na ogół w jedną tylko stronę. 

Niewolnictwo dzisiaj

Mimo, iż niewolnictwo zostało zniesione we wszystkich krajach i uznawane jest przez społeczność międzynarodową za coś niedopuszczalnego i zasługującego na zdecydowanie potępienie, zjawisko nie przestało istnieć. Wydawać by się mogło, że w raz z rozwojem praw człowieka, coraz większej samoświadomości narodów i kultur i generalnego przyjęcia podobnych reguł na całym świecie, problem niewolnictwa zniknie. Nie zniknął, a jedynie przybrał inne formy, zmniejszając jedynie skalę, i przechodząc do sfery nielegalnej. Obecnie, świat boryka się z problemem handlu ludźmi, który jest uważany za jedną z najgorszych zbrodni. 

Pomimo, iż legalne niewolnictwo już dziś nie występuje, zaś jego przejawy są potępiane i penalizowane przez wszystkie kraje, problem zależności, a wręcz podległości występuje w różnych społeczeństwach nadal, nie omijając tych najbardziej rozwiniętych. Wspomniana już chęć poprawy poziomu życia kosztem rezygnacji z części swoich praw  i wolności, jest bardzo widoczne w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie. Przykład takiego zjawiska występuje coraz częściej u ludzi młodych, podejmujących pracę w wielkich, międzynarodowych korporacjach. Zaciągając zobowiązania kredytowe w bankach, w celu zdobycia na własność domu, lub mieszkania, są oni często skazani na pracę w jednym miejscu. Możliwości zmiany tej pracy są niejednokrotnie ograniczone, zaś strach przed pogorszeniem własnej sytuacji, a także ryzyko utraty środków dochodu sprawia, że wiele osób decyduje się trwać w stosunku zależności pracowniczej, w którym nie czują się komfortowo. I choć trudno nam dziś wyobrazić sobie pracę w klimatyzowanym biurze,  
z niehumanitarnymi warunkami pracy w dziewiętnastowiecznych fabrykach, to mechanizm zależności jest w gruncie rzeczy podobny. Zarówno wtedy, jak i dziś, praca w danym miejscu była dobrowolna, jednak w praktyce, rezygnacja z niej oznaczała pogorszenie swojej sytuacji materialnej i znaczny spadek jakości życia. Mając kredyt, i rodzinę, chcąc zapewnić im względny dobrobyt i bezpieczeństwo, wiele osób zdecyduje się trwać w obecnej pracy, nawet jeżeli nie czuje się w niej dobrze. W wielu przypadkach, wyzysk materialny i fizyczny, zastąpiony został przez ten w sferze psychicznej. Korporacje rządzą się regułami, które tłumią indywidualizm, kreatywność ograniczają możliwość wyrażania własnych poglądów i przekonań. Globalne zasady i polityki, wdrażane równomiernie dla wszystkich części świata, w których dane konsorcjum, prowadzą do tłumienia wszelkich przejawów indywidualności, narzucając na pracownika liczne ograniczenia, a także wkraczając w jego sferę prywatną.  

Polityki korporacyjne są często nieprzychylne wobec poglądów, przekonań i zachowań ludzi, które w obiektywny sposób nie mają związku z działalnością biznesową danej firmy. Niemile widziana jest przynależność do partii, stowarzyszeń o charakterze społeczno-politycznym, prezentowanie swoich wierzeń religijnych, czy wręcz wyrażanie własnego, indywidualnego spojrzenia na świat. Powszechność tych zasad w środowisku pracy, ich narzucanie odgórne, prowadzi do wytworzenia się wśród pracowników poczucia wstydu, strachu przed ostracyzmem, konieczności wycofania się z własnych przekonań, lub ukrywania ich. Często wręcz, konieczna jest akceptacja jedynie takich wartości i poglądów, które są uważane za poprawne politycznie i światopoglądowo.  

Trudno nie odnieść wrażenia, że zjawisko to nasila się zwłaszcza u ludzi o słabszej świadomości społecznej, czy niższym poczuciu tożsamości. W znacznie mniejszej skali występują więc i dzisiaj podobieństwa do systemów niewolniczych z minionych stuleci. Oczywiście, nie są tak drastyczne, nie powodują najczęściej dehumanizacji i uprzedmiotowienia (choć zdarzają się i takie skrajne przypadki), jednak wspólnym mianownikiem zarówno kiedyś jak i dziś, jest pozbawianie człowieka jego wolności, na różnych poziomach. Czy obserwując ludzi, decydujących poświęcać się korporacji, pracując po kilkanaście godzin dziennie w dużym obciążeniu psychicznym i stresie, nie mając możliwości wyrażenia swoich poglądów, przekonań, czy choćby własnego zdania, żyjących  
w ciągłym strachu przed utratą pracy, a co za tym idzie utratą możliwości spłaty kredytu, co w konsekwencji doprowadzi do pozbawienia ich dachu nad głową, możemy w stosunku do nich mówić o niewolnictwie? Raczej nie, i trudno byłoby obronić taką tezę. Brakuje wszak ciągle elementów legalizmu, jakie cechowały niewolnictwo w przeszłości. Wciąż mówimy tutaj o fizycznej możliwości zmiany swojej sytuacji życiowej, nawet jeżeli możliwość ta jest coraz trudniejsza. Jednak dobrowolność trwania w rzeczonym stosunku zależności, wobec obciążeń kredytowych (które przecież często umożliwiają posiadanie własnego miejsca do życia) i braku perspektyw, jest coraz częściej poddawana w wątpliwość. 

Na przestrzeni dziejów występowały wielorakie stosunki zależności i podległości pomiędzy ludźmi. Mniej lub bardziej dobrowolne, z różnym stopniem dehumanizacji  
i uprzedmiotowienia, czasem przybierały formy legalnego niewolnictwa, innym razem były po prostu częścią funkcjonującego w danej społeczności systemu. Wydaje się, że pewne zależności poddańczych, choć z pewnością łagodniejsze, występują do dziś i są wpisane  
w struktury społeczne niemalże wszystkich kultur. Wszędzie na świecie, znajdują się też grupy ludzkie, skłonne zrezygnować z własnej wolności i indywidualności, na rzecz zwiększenia stanu posiadania i relatywnej poprawy poziomu życia – choć niekoniecznie jego jakości. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka ogólna i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *