Czy na proces można wpływać?

 

Inspiracją do powstania tego tekstu była wypowiedź jednego z polityków dotycząca tak zwanej wojny kulturowej pomiędzy umowną lewicą i umowną prawicą. W dużym uproszczeniu, autorowi wypowiedzi chodziło o to, iż różne środowiska mają tendencję do wyolbrzymiania zwyczajnych procesów historycznych i nadawania im większego znaczenia, niż mają w rzeczywistości.

Chodziło dokładniej o to, że zmiany zachodzące obecnie w świecie zachodnim dotyczące postrzegania wartości takich jak rodzina, tradycja, czy religia, a także kulturowego rozumienia płci, seksualności i obyczajowości stanowią naturalny proces i są, jak to określił autor wypowiedzi: „dzianiem się historii” i w gruncie rzeczy nic nie da się z tym zrobić i w zasadzie nawet nie trzeba.  

Historia się dzieje

Po głębszym zastanowieniu się nad taką tezą można przyznać jej rację w jednym. Owszem, zachodzące procesy są “dzianiem się historii”, dokładnie tak samo jak padający w listopadzie deszcz. Każdy proces, czy to naturalny, czy będący dziełem człowieka staje się historią już na drugi dzień. Nie ma więc niczego dziwnego w tym, że ludzie zmieniają swój sposób postrzegania rzeczywistości, zmieniają się społeczne tradycje i światopoglądy, zaś światem rządzą jedne, bądź inne ideologie. Historia rzeczywiście dzieje się, czy tego chcemy czy nie, ale to właśnie my, ludzie, ją tworzymy. I to, w jak będzie wyglądał świat, od nas właśnie zależy. 

Wracając do tezy, wysnutej przez pewnego polityka, że wojna kulturowa nie istnieje, a zachodzące zmiany, są jedynie naturalnym procesem historycznym. Przyjmijmy, że tak w istocie jest i wszystko, co obserwujemy w dzisiejszych czasach w kontekście światopoglądu i postrzegania seksualności to jedynie naturalna kolej dziejów. Czy oznacza to, że jeżeli uświadomimy sobie, że coś jest procesem, to automatycznie znaczy, że nic nie należy i nie da się z nim zrobić? Czy jeżeli naturalnym procesem jest pożar lasu w upalne dni, to znaczy że nie należy go ugasić? Cała historia opiera się przecież na tym, że ludzie bądź to wspierają zachodzące procesy, bądź się im przeciwstawiają. Odpowiedzią na proces islamizacji Ziemi Świętej były krucjaty, odpowiedzią na proces wszelkiego rodzaju wyzysku, bunty i rewolucje.  

Procesy, procesy…

Biznesowa definicja procesu pozwala nam postrzegać go jako zbiór wzajemnie ze sobą powiązanych czynności niezbędnych do uzyskania konkretnego rezultatu. Przyjmując tę koncepcję uznać możemy, że skoro proces prowadzi do określonego rezultatu, to jako społeczeństwo wcale nie musimy sobie tego rezultatu życzyć. Możemy wszakże wymarzyć sobie inny rezultat, przykładowo świat, w którym panuje bezwzględna wolność słowa. Czy wtedy powinniśmy dopuszczać się cenzury pewnych wypowiedzi w Internecie? Czy powinniśmy karać za tak zwaną mowę nienawiści? Być może powinniśmy, być może nie. Jednak przykład ten w sposób oczywisty pokazuje, że albo godzimy się na pewne ryzyko związane z dopuszczeniem do obiegu niektórych treści, albo ich zakazujemy. Mamy wybór, na końcu którego znajduje się ten czy inny cel. Proces więc, jest tylko drogą do osiągnięcia tego celu. 

W łatwy sposób można by zarzucić temu rozumowaniu, że przecież procesy historyczne nie są tożsame z tymi funkcjonującymi w biznesie i należy definiować je osobno. Skierujmy się zatem znowu ku definicji procesu historycznego. Tenże jest opisem konkretnych wydarzeń historycznych powiązanych wzajemnie ciągiem przyczynowo skutkowym. Jeżeli tak, to czyż nieprawdziwe jest stwierdzenie, że każdy skutek mógłby być inny, gdyby inna była jego przyczyna? Odpowiada to podstawowym zasadom logiki, a zatem słuszne wydaje się zastosowanie tych samych mechanizmów do procesów historyczno-społecznych.  

Bierność czy działanie?

Wróćmy więc do wypowiedzi, która zainspirowała powstanie tego tekstu. Idąc tym tokiem myślenia, tendencje kulturowe, które obserwujemy obecnie, nawet jeżeli są naturalnym procesem historycznym, mogą być zmieniane i można na nie wpływać. Z perspektywy konserwatywnej, jeżeli zatem zależy nam na dalszym rozwoju kultury i cywilizacji jaką znamy, musimy mieć świadomość, że pewne trendy mogą być odwracane. Nie należy się im biernie poddawać, godząc się z “naturalnym” biegiem historii. Działania podejmowane przez ludzkość nie są ściśle zdeterminowane i poddane pokrętnej zasadzie, że “tak widocznie musi być”. Choć często nie jest to łatwe, każdy bieg wydarzeń można odwrócić, pamiętajmy o tym. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka ogólna i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *