Prawica i lewica

W myśleniu o polityce, w sposób intuicyjny zauważamy podziały zogniskowane wokół terminów prawica i lewica. Dla przeciętnego obserwatora sceny politycznej naturalnym jest postrzeganie jednych ugrupowań jako prawicowe, innych zaś jako lewicowe. Pomimo, iż nie ma w tym w gruncie rzeczy niczego niewłaściwego, należy stwierdzić, że podziały te, albo zatarły się na przestrzeni wieków, albo też utraciły na znaczeniu. 

Definicje i podziały 

Próbując odnaleźć sens definicyjny terminów lewica i prawica w odniesieniu do polityki, należy ująć ten problem wieloaspektowo. W kontekście naukowym, jego zasadność jest raczej kwestionowana, gdyż nie spełnia swojej podstawowej roli, jaką jest rzetelne i merytoryczne przedstawienie podglądów jednej i drugiej strony.  

Na dualistyczny podział sceny politycznej na prawicę i lewicę warto jednak spojrzeć historycznie. Należy przy tym zaznaczyć, że jakiekolwiek próby klasyfikowania poszczególnych myśli politycznych, stronnictw, czy poszczególnych polityków na prawicowych i lewicowych ma sens dopiero od przełomu XVIII i XIX wieku, a konkretniej od czasów rewolucji francuskiej. Wcześniej, taki podział zwyczajnie nie istniał i bezzasadne byłyby próby nazywania funkcjonujących wcześniej postaci; władców, czy myślicieli, jako na przykład prawicowców. Chcąc zdefiniować, czy prawicowy bądź lewicowy był przykładowo Juliusz Cezar, zdajemy sobie sprawę, że jest to niemożliwe, gdyż osoba ta funkcjonowała w zupełnie innej rzeczywistości politycznej, w której taka klasyfikacja nie miała racji bytu. 

Za sytuację wyjątkową w takim rozumowaniu, możemy jednak uznać scenę XVII-wiecznej Anglii, w której parlamentaryzm był już dość rozwinięty. Wtedy to pewien podział podobny do intuicyjnego myślenia o prawicy i lewicy odzwierciedlał się w sporze zwolenników króla z arystokracją. 

Geneza podziałów 

Od czasów rewolucji francuskiej, nie jest bezzasadnym mówienie o prawej i lewej stronie sceny politycznej (choć w gruncie rzeczy to, po której stronie się stoi, historycznie wzięło się od zajęcia miejsca w parlamencie, co wydaje się dość przypadkowym czynnikiem). Pierwszym kryterium wartościującym rzeczony podział był stosunek do tradycji i zastanego porządku. Prawica opowiadała się za jego zachowaniem, poszanowaniem obowiązujących i wykształconych w procesach historycznych praw, podczas gdy lewica dążyła do ich zakwestionowania i zmiany. Lewa strona sporu, o pochodzeniu głównie mieszczańskim, w powszechnie panującej hierarchii społecznej upatrywała źródło niesprawiedliwości. Lewicowcy uważali za niewłaściwe takie uporządkowanie społeczeństwa, w którym o bogactwie i wysokim statusie, decydowało urodzenie, a nie na przykład ciężka praca i przedsiębiorczość. 

Warto zwrócić uwagę, że w niektórych kręgach, zwłaszcza chrześcijańskich, postrzega się prawicę jako coś naturalnie dobrego, zaś etymologię terminu upatruje się w prawości. Pewnym odwróceniem tego myślenia, z perspektywy lewicowej jest zwrócenie uwagę na umiejscowienie serca po lewej stronie, co podkreśla większą emocjonalną troskę lewicy o społeczeństwo i jego członków.  

Podział na prawicę i lewicę ewoluował przez lata i coraz bardziej zmieniało się postrzeganie poszczególnych stronnictw politycznych. Kiedyś naturalnym było umiejscowienie liberalizmu, przede wszystkim ekonomicznego na lewicy. Z czasem jednak, liberalne podejście do gospodarki, wyrażające się w daleko idącej krytyce interwencjonizmu państwowego, stało się cechą kojarzoną z prawicą.  

Na przestrzeni dziejów, lewica skierowała się w stronę socjaldemokracji i dziś raczej z nią jest kojarzona. Prawicowość, to nadal raczej przywiązanie do tradycji i ogół idei zachowawczych. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie lewicowego konserwatystę. Progresywny światopogląd, to w zdecydowanej większości domena lewicy. W kwestiach ekonomicznych nie jest to jednak takie oczywiste, ponieważ idee wolnorynkowe przyświecają wielu osobom po obu stronach. Zdarzają się wolnorynkowi lewicowcy, zaś po stronie tradycjonalizmu światopoglądowego nie brakuje etatystycznych wizji gospodarki. 

Różne spojrzenia 

Definiując prawicę i lewicę, należy zwrócić na fakt, że podział ten nigdy nie jest bezwzględny i nie obejmuje całego spektrum poglądów na wszystkie tematy związane ze społeczeństwem i gospodarką. W zależności od szerokości geograficznej, a także od tego, jakie kryterium jest dla nas istotniejsze, możemy po różnych stronach sporu umieszczać konkretne ugrupowania. Przykładowo, w Europie Zachodniej, za prawicę uważa się umiarkowane partie chadeckie, które w Polsce, były zdecydowanie postrzegane jako lewica. Względność podziałów wyraża się także w tym, że dla jednych istotną rolę w klasyfikowaniu, odgrywał będzie światopogląd, dla innych zaś liczyć się będzie jedynie gospodarka. Na przykładzie polskim, partia Prawo i Sprawiedliwość, uważana jest za prawicową, z uwagi na tradycyjny przekaz w kwestiach światopoglądowych. Ale są i tacy, którzy dostrzegając daleko idący interwencjonizm i etatystyczne spojrzenie tej partii na gospodarkę, widzą ją jako lewicę.  

Wokół prawicy i lewicy narasta także wiele mitów, które niekiedy mogą być bardzo szkodliwe i krzywdzące dla jednych, lub drugich. Ważną kwestią jest postrzeganie systemów totalitarnych przez pryzmat prawicowości i lewicowości. Często, naturalnym dla średnio obeznanych w historii polityki obserwatorach spojrzeniem, jest umiejscowienie po prawej stronie reżimu Trzeciej Rzeszy, oraz Włoch Mussoliniego, zaś po lewej Związku Radzieckiego, czy maoistycznych Chin. Są także i tacy, którzy każdemu z tych systemów przypisują lewicowość. Oba poglądy należy ocenić jako błędne, gdyż totalitaryzm, z natury nie może być ani lewicowy, ani prawicowy. O podziale na dwie strony sceny politycznej, możemy bowiem mówić, jeżeli w ogóle ta scena istnieje i jeżeli jest na niej pole do debaty. Jeśli zaś polityka, owładnęła całością życia społecznego, jak ma to miejsce w systemie totalitarnym, nie ma mowy o prawicowości i lewicowości, zaś poszczególne decyzje czy rozważania totalitarnych władców nie mają w tym aspekcie znaczenia.  

Czy podział ma sens? 

Warto zatem zastanowić się, czy podział na prawicę i lewicę ma w ogóle sens. W tej materii dominują trzy podstawowe poglądy. Pierwszy z nich, będący podejściem krytycznym, zakłada że dualistyczny podział sceny nie ma sensu, ponieważ nie spełnia on swojej funkcji. Nie definiuje poglądów wszystkich ugrupowań i powinien pozostać jedynie w sferze rozważań nad historią polityki.  

Drugie spojrzenie widzi sens w tym podziale, zwracając jednocześnie uwagę, że potrzebne są nowe kryteria, które w sposób pełniejszy określiłyby możliwość definiowania prawicy i lewicy. Jednym z myślicieli opowiadających się za tym poglądem był Norberto Bobbio, sugerując np. podejście do przemocy w polityce, jako jedno z takich kryteriów.  

Trzeci pogląd także sugeruje zasadność podziału, jednak próbuje go udoskonalić. Dobrym przykładem, jest tutaj kompas polityczny Heywooda, który zamiast jednej osi sporu, rysuje dwie. Po przeciwstawnych stronach byłyby więc konserwatyzm i progresywizm światopoglądowy oraz interwencjonizm i liberalizm gospodarczy. Na planszy takiego kompasu, można w bardziej pełny sposób ukazać poglądy konkretnej partii. 

Osobiście uważam, że podział na prawicę i lewicę jest dziś bardzo rozmyty i w zasadzie klasyfikowanie się po jednej ze stron niewiele mówi. Mimo to, zgodzę się ze stwierdzeniem, że większość ludzi, zwłaszcza tych, średnio zainteresowanych polityką, domyślnie rozumie i wręcz potrzebuje takiego podziału, dlatego też trudno byłoby z niego zrezygnować. Pojęcia prawicy i lewicy są jednak zbyt łatwo używane przez media, polityków, oraz tak zwanych „niedzielnych” obserwatorów sceny politycznej, co w gruncie rzeczy odbiera tym terminom jakikolwiek sens. Jeśli już jednak musimy z tego podziału korzystać, dołóżmy wszelkich starań, żeby edukować społeczeństwo i zwracać uwagę na to, co rozumiemy, gdy mówimy o prawicy i o lewicy. Dyskutujmy i opisujmy swoje poglądy jak najszerzej, zwracając uwagę, że dawne podziały, nie są już dziś adekwatne. Precyzujmy i rozbudowujmy terminy, aby obraz naszego światopoglądu był jak najpełniejszy. Starajmy się unikać łatek, a kierujmy się raczej w stronę merytoryczną. Myślę, że takie podejście zdecydowanie bardziej przysłuży się naszemu społeczeństwu i polityce, niż przysłowiowe „przerzucanie się” pojęciami, które dawno już zatraciły swoje znaczenie. 

 

Wpis inspirowany wykładem dr Marcina Chmielowskiego podczas kursu Polsko-Amerykańskiej Akademii Liderów
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka ogólna i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *