Elitaryzm – część II

Podejmując po raz kolejny rozważania o elitach, warto raz jeszcze zadać pytanie, dlaczego są one potrzebne społeczeństwu? Próbując odpowiedzieć na to pytanie z nieco innej perspektywy, można należy zwrócić uwagę na to, w jaki sposób zorganizowany jest współczesny świat, zachodni w szczególności.  

Oręż suwerena 

W dzisiejszych państwach rządy sprawuje podobno suweren, w postaci ogółu społeczeństwa, który wybiera spośród siebie tych, których chce, żeby reprezentowali go w organach władzy. W założeniu więc, rządzą nami najlepsi, czyli właśnie elity. Jeśli nawet z punktu widzenia formalnego jest coś prawdziwego w tym stwierdzeniu, to realnie rzecz biorąc, trudno na poważnie brać taką koncepcję konstrukcji świata. Odwołując się do kwestii ustrojowych, mityczny suweren, będący w rzeczywistości zbiorem jednostek, często zupełnie ze sobą niepowiązanych, o różnym stopniu wiedzy, doświadczeń, intelektu i zainteresowaniu kwestiami społecznymi, rzeczywiście dokonuje wyboru władzy. Dokonuje wyboru spośród największych, a zatem dysponujących największym budżetem ośrodków politycznych, zarządzanych na ogół przez jedną lub niewielką grupę osób. Wybór mamy więc w praktyce spośród tych, których wskaże wódz partii. Kluczem doboru przedstawicieli partyjnych na listach wyborczych jest najczęściej popularność lub lojalność względem władztwa partyjnego. Niezwykle rzadko są nimi zaś cechy, którymi szczycić się powinny elity – wysoki poziom wiedzy i inteligencji, posiadanie zasad i kierowanie się nimi, oraz wysoki poziom etyczny człowieka. Możemy się zastanawiać, jak lepiej zorganizować ustrój, jednak faktem jest, że taki system obecnie funkcjonuje. Czy zatem rzeczywiście mamy wybór? 

Na potrzeby dalszych rozważań załóżmy, że tak. Rzeczywiście pojawiają się bowiem ludzie, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom. Są wykształceni (choć nie formalne wykształcenie jest tutaj najistotniejsze), mają wiedzę i umiejętności w zarządzaniu konkretnymi dziedzinami życia, zdobyli bogate doświadczenie, osiągnęli sukces zawodowy i prywatny. Są naturalnymi liderami. Z jakiegoś powodu nie dostają oni jednak możliwości sprawdzenia się jako elita przewodząca krajowi, ponieważ ich siła przebicia jest znacząco niższa niż wielkich machin partyjnych, które od lat betonują scenę polityczną. Ci wytrawni gracze osiągnęli niestety mistrzostwo w formułowaniu populistycznych przekazów, które trafią do większej części wyborców. A, że głosować może każdy, przekaz musi być tak prosty, tak zrozumiały i tak rozwodniony zarazem, żeby pojąć go mógł najgłupszy spośród obywateli – bo tych niestety jest najwięcej.  

Jak zatem przeciętny wyborca ma rozpoznać prawdziwe elity, skoro mądrzejsi od niego specjaliści od marketingu politycznego zajmują się zawodowo badaniu potrzeb i opinii i tak dopasowują programy polityczne (choć sam program partii to już chyba przeżytek – coraz trudniej go znaleźć u poszczególnych ekip), żeby szerokie masy społeczne mogły się z nimi utożsamić i potwierdzić to następnie przy urnie wyborczej. 

Ochlokracja 

Trudno zatem nie odnieść wrażenia, że mamy w Polsce (ale przecież dokładnie tak samo jest w większości państw zachodnich) do czynienia z motłochu. A właściwie z pozornymi rządami, ponieważ rola tegoż motłochu sprowadza się jedynie do potwierdzenia raz na kilka lat, kto był w tym ostatnim sezonie politycznym lepszy w zakresie marketingu i kto lepiej wybadał nastroje społeczne. Partie polityczne, przy wsparciu mediów doszły już w tym do takiego poziomu mistrzostwa, że same kreują nastroje, które potem podsycają z jednej lub drugiej strony, przerzucając niejako uwagę wyborcy z jednego tematu na drugi, w zależności od tego, co jest akurat modne, niwelując w ten sposób jeszcze bardziej rolę suwerena – marionetki. Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy w takim układzie zależności – jest miejsce dla elit? Czy ma szansę wybicia się do roli przewodniej ktoś, kto ma wprawdzie wszelkie predyspozycje do rządzenia państwem (a jeżeli nie ma, to otoczy się gronem ekspertów wybranych według najlepszej wiedzy) nie chcąc jednakże dać się w kręcić w tryby populistycznej maszyny? Przecież elity, posiadające odpowiednie cechy, znaczą wiedzę i umiejętności, nie przekonają do siebie wspomnianego ich motłochu, gdyż ten ich zwyczajnie nie zrozumie. 

Prowadzi nas to do smutnej konstatacji, że w obecnym świecie nie ma  miejsca dla elit, a jeśli nawet jest to niestety nie tam, gdzie znajdować się powinny – na czele społeczeństwa. O przyczynach tego stanu rzeczy będziemy rozważać w kolejnych wpisach na temat elitaryzmu. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystyka ogólna i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *